|
|
Niezmiernie mi miło poinformować że podczas kolejnych warsztatów z Cyfrowe.pl dotyczących aparatów Olympus PEN, udało mi się ponownie stanąć na podium w konkursie na najlepsze zdjęcia. Do konkursu przystąpiło około 40 osób, które były uczestnikami warsztatów. Zdjęcia, które mogły wziąć udział w konkursie musiały być wykonane na wspomnianych Olympusach, dzięki czemu szanse były wyrównane i bardziej cenione było “dobre oko” a nie klasa sprzętu – zdjęcia nie mogły być także dodatkowo modyfikowane. W jury zasiadały cztery osoby profesjonalnie zajmujące się fotografią. Tym razem zająłem miejsce drugie, ale chyba też nieźle? Konkursowe zdjęcie poniżej – ręka Choppina sięgająca do nieba. Jest to też mój osobisty sukces, gdyż wykonałem je w mojej ulubionej technice – kontrastu negatywnego.
Nie ukrywam że warsztaty zbliżyły mnie o krok od decyzji zakupu bezlusterkowca, ale na to trzeba jeszcze chwilkę poczekać
Poniżej wybrane zdjęcia z warsztatów – celowo ograniczyłem obróbkę jedynie do programu Picasa, żadnego odszumiania, kontrastu lokalnego itp. Wszystkie zdjęcia wykonane za pomocą Olympusów PEN e-P3 oraz e-PL1 – dwa zdjęcia wykonane osobistym Canonen 5D.
Jak co roku na Warszawskie ulice wyszła bajecznie kolorowa, wielokulturowa parada by dać wyraz temu że granice pomiędzy kulturami są dużo mniejsze niż nam się to wydaje. Po paradzie odbyło się wiele pokazów, warsztatów oraz koncertów nawiązujących do niemal każdego zakątka naszego globu.
Niezmiernie mi miło napisać że podczas warsztatów Cyfrowe.pl spotkała mnie niespodzianka w postaci wygrania konkursu na najlepsze zdjęcie dnia (spośród ok 40 przybyłych na spotkanie miłośników fotografii). W jury zasiadał Wojtek Tkaczyński i to on zadecydował że (cytując) pierwsze miejsce było bezdyskusyjne. Efektem zajętego miejsca jest nagroda w postaci plecaka fotograficznego Hama Defender 170. Pełną relację z warsztatów znajdziecie tutaj.
A poniżej zdjęcie, które zrobiłem (poza logo nic nie zostało przerobione na komputerze)
Glückwunsch und alles gute für die Zukunft! Sesja poślubna w pałacu i ogrodach na wyspie Ludwika II w Herrenchiemsee. Mimo że Ludwik II był w tym miejscu tylko raz, to pozostawił fotografom przepiękne miejsce do sesji zdjęciowych
Tej historii nie trzeba powtarzać, wielka tragedia – dla bliskich osobista, dla większości także polityczna. Oto jak Polacy łączyli się w żałobie w dniu, w którym zginął Prezydent, jego żona oraz bardzo wiele innych ludzkich istnień…
Zespół Artybishops to coś więcej niż kolejna grupa, która gra wtapia się w szary świat rock/pop-u. Nieprzeciętna musiała być też sesja – trochę abstrakcyjne tło, żywe kolory i niecodzienne sytuacje.
Wkrótce więcej zdjęć.
Ponowne, miłe spotkanie z Emilią i Maciejem – po sesji narzeczeńskiej, reportażowej z przygotowań do ślubu, ślubie i weselu – przyszedł czas na sesję poślubną.
Wszystkiego najlepszego młodej parze!
Sesja narzeczeńska jest tym szczególnym rodzajem sesji związanych ze ślubem, że można sobie pozwolić na zapomnienie o całych formalnościach, sztywnych pozycjach i nieco wymuszonym uśmiechu. Tutaj chodzi o coś delikatniejszego – drobne szczegóły, delikatne pocałunki czy wspólne trzymanie się za rękę jak za pierwszych dni gdy para się poznała. Chodzi właśnie o tą cudowną, delikatną relację ze szczyptą romantyzmu!
Nie wolno zostawiać aparatu w domu. Nie wolno go zapomnieć w nocy – nie wtedy, kiedy na mieście pojawiają się ludzie z innego wymiaru, którzy swoimi kolorami czarują wszystko wokół, tworząc nową przestrzeń, tam gdzie do tej pory nie było nic ciekawego. Nie warto też stać z boku i na to patrzeć, trzeba…
Plac Zbawiciela – ukochane i coraz bardziej doceniane miejsce Warszawiaków na jeden dzień zamienił się z Plac Zabawiciela. Największe oblężenie było wokół miejsca, które na co dzień ściąga wielu – Planu B. Kartonowe roboty, drum’n’bass, bańki mydlane, rysowanie i cała masa pozytywnie intrygujących ludzi. Cieszę się że zabawa dorosłych to już nie tylko alkohol i zadymione kluby.
Całkiem zwyczajne szaleństwo, najzwyklejszy na świecie Flash Mob – rzecz, którą codziennie zdarza się widzieć milionom ludzi, a wykonywana przez tych najnudniejszych spośród wszystkich. Generalnie nie polecam.
…uśmiechy, kwiaty, ciepłe spojrzenia… koniec! Teraz będzie alkohol, późne wracanie, kłótnie przy obiedzie. Ale tylko na zdjęciach…
…czyli jak przebiec się po mieście, aby maksymalnie utrudnić sobie drogę. Na warszawskim Bemowie ćwiczy jedna z grup “miejskich akrobatów” – wysokości z jakich skaczą zaprzeczają zdrowemu rozsądkowi…
…krótka sesja “przy okazji”, bez przygotowania i pomysłu. Mimo to chciałem spróbować fotografii owianej schizofrenią, czymś nawiedzonym i drażniącym. Tak bardzo drażni mnie ten styl, że pobudził by spróbować zrobić takie samemu. I nadal twierdzę że to chore… i nadal chętnie będę takie robić
…czyli jak przebiec się po mieście, aby maksymalnie utrudnić sobie drogę. Na warszawskim Bemowie ćwiczy jedna z grup “miejskich akrobatów” – wysokości z jakich skaczą zaprzeczają zdrowemu rozsądkowi…
|
|